Spektakle

Powrót

WROCŁAWSKI POCIĄG WIDM

Opowieść o mieście w najbardziej dramatycznym okresie jego historii !

Książki Davies’a, Beaty Maciejewskiej, dawniejsza ‘’Rzecz o zagładzie miasta’’ Wiesława Wodeckiego, opowieść z tamtej strony historii ‘’Czarna kolia’’ Jerzego Łukosza, czy ‘’Śmierć w Breslau’’ Marka Krajewskiego, przywracają nam przeszłość naszego miasta.

‘’Wrocławski pociąg widm’’ chce być kolejnym elementem tej mozaiki. Dwa akty z ‘’przytaktem’’ opowiadają dwa epizody z historii Wrocławia. Jeden miał miejsce w listopadzie 1938 roku na stacji Brochów, drugi w sierpniu 1948 na Dworcu Głównym. Tłem pierwszego jest Noc Kryształowa, drugiego Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Daty te wyznaczają granice najbardziej bodaj dramatycznej dekady we wrocławskiej historii. Czasu, w którym miasto umarło.

Pierwszy akt Wrocławskiego pociągu widm rozgrywa się w czasie nocy kryształowej 9 listopada 1938. Gramy go na dworcu [red.Wschodnie Skrzydło Dworca – dawne Pogotowie PKP]. Część druga to podróż w czasie, wydarzenia między 1938 a 1948 rokiem, w tym oblężenie Festung Breslau. Miejscem scenicznej akcji staje się pociąg jadący z Dworca Głównego do stacji Wrocław Nadodrze i z powrotem. Finał to wydarzenia Kongresu Intelektualistów z 1948 roku… Bohaterem spektaklu jest kamieniarz, który w czasach niemieckich nazywał się Orzoll, a gdy Breslau stało się Wrocławiem, zmienia narodowość i nazwisko – teraz nazywa się Orzeł. Jego osobista historia jest pretekstem do pokazania dziesięciolecia burzliwej historii Wrocławia w XX wieku…

„W spektaklu jeden z bohaterów mówi: Na Stawowej rozbito piekarnię Hirschlica. W 1938 roku rzeczywiście była taka piekarnia na Stawowej. Pisze o tym Tausk. Chciałbym, żeby ludzie, przechodząc Stawową, uświadomili sobie, że ta ulica ma swoją historię.’’

Krzysztof Kopka (reżyser spektaklu) dla Gazety Wyborczej

 

FRAGMENTY RECENZJI:

… „Wrocławski pociąg widm” Krzysztofa Kopki we wrocławskim teatrze „Ad Spectatores” przedstawia odmienne niż u Kruczkowskiego spojrzenie na Niemców w czasach faszyzmu. Ponadto, zderza obraz wrocławskich Niemców w czasie nocy kryształowej 1938 roku z obrazem Polaków w czasie Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju z 1948 roku. Pokazuje, że zachowania ludzi w państwach totalitarnych – mimo wszelkich różnic dzielących hitlerowskie Breslau w 1938 roku i stalinowski Wrocław 1948 roku – były podobne.
… to spektakl nietypowy, zarówno ze względu na tematykę, jak i na formę. Jest ideowo i artystycznie spokrewniony z legnickimi przedstawieniami Jacka Głomba. Krzysztof Kopka był z resztą współautorem najbardziej znanego z nich, „Ballady o Zakaczawiu”. Ich wspólną cechą jest wydobyta na światło dzienne powikłana historia ziem zachodnich, Wrocławia i Legnicy. Sukces „Wrocławskiego pociągu widm” nie wynika z tego, że jest on poglądową lekcją historii, którą można odebrać na wielu poziomach. O jego sile decydują przede wszystkim świetnie skreślone, barwne i pełnokrwiste postacie oraz bardzo dobra gra młodego zespołu aktorskiego. Wykonawcami są w większości tegoroczni absolwenci wrocławskiej PWST, z roku, o którym wykładowcy uczelni mówią, że jest najlepszy od wielu lat. Warto wybrać się na wrocławski Dworzec Główny, aby ich zobaczyć.

Rafał Bubnicki, Rzeczpospolita 14 VII 2004

 

„Młodzi wrocławianie odgrywają historie własnego miasta postawioną na głowie historii…

… Akcja „Wrocławskiego pociągu widm” obfituje w paradoksy, nie ma tu „prawidłowości historycznych” ani stereotypów psychologicznych. Mieszkańcy Wrocławia przetaczanego po torach historii próbują dosłownie i przenośnie nie wypaść na zwrotnicach, inkasując zarówno ciosy, jak i prezenty od losu. Naiwność niektórych miesza się z cynizmem tych, którzy znają stację docelową – socjalizm; okrucieństwo spotyka się z odruchami życzliwości z najmniej spodziewanych stron.
Tę opowieść sprzed półwiecza grają młodzi ludzie. I rozkosz patrzeć, jak Michał Opaliński, Anna Ilczuk, Paweł Kutny wchodzą w stare kostiumy bohaterów. Odkrywają – najwyraźniej dla samych siebie, więc żarliwie – ludzką prawdę ofiar odchodzącej w zapomnienie zawieruchy. Ta lekcja – wyprana z patosu, mądrze subtelna i dyskretna – jest w naszych czasach wiecznych uproszczeń nie do przecenienia. Oby trafiła na dłużej do rozkładu jazdy na wrocławskim dworcu.”

Jacek Sieradzki, Przekrój 14 IX 2004

MINOLTA DIGITAL CAMERA

Galeria zdjęć

Teatr Ad Spectatores 2016

Zapraszamy do kontaktu :)